fbpx

Trzeba pisać, czytać, pisać, obserwować, pisać, pytać, szukać i po prostu pisać, pisać i jeszcze raz pisać. To już pewnie wiesz, ale jak zacząć? Jak zrobić pierwszy krok? Czy ja się do tego w ogóle nadaje?

Miałem dwa z polskiego, bo dobrze ściągałem na pakiecie Internetu i go szczerze nienawidziłem, chociaż maturę zdałem na 59%. Głównie dzięki dodatkowym lekcjom z moją ciocią polonistką, ale nie to jest clue tekstu. Nie przeczytałem w liceum żadnej lektury, oprócz ich streszczeń, ale one również wolałem słuchać na pradawnym już Winampie. W szkole nie zaszczepiano we mnie pierwiastka twórczego. Z tego, co wiem po rozmowach z moimi rówieśnikami, nie tylko we mnie.

Próbuj, twórz, wymyślaj i popełniaj błędy.

Szkoła ma to do siebie, że trzeba było robić rzeczy według klucza. Excel musiał się zgadzać. Wychodzenie przed szereg nie było zbyt dobrze odbierane. Ludzie myśleli o takich jak o jakiś dziwnych istotach z kosmosu. Trzeba się wpasować w przedziały, dopasować do grupy, być podobnym.

Dlaczego tak? Po co? Można inaczej? Czy to musi być na pewno tak?

W czasach szkolnych czułem negatywne napięcie, myśląc o pisaniu, czytaniu jako o przyjemności, która może się później przydać. Nie jestem w tym odosobniony, wiem. Nie byłem też piątkowym uczniem. Jak to się mawiało: “zdolny, ale leniwy”. Odpowiadałem: “pracuję nad tym”.

Nie mam o to do nikogo żalu, chociaż miałem wtedy na to mnóstwo czasu. Traktuję to po latach jako przespany okres. Nie skarżę się na małomiasteczkowość, lenistwo czy brak ambitniejszych znajomych w swoim otoczeniu. Nikt nie bronił mi czytać, pisać, wręcz namawiał, np. moja mama. Nie było niestety osoby, która powiedziałaby:

Dawaj! Robimy? Kiedy zaczynamy?

Praca po 8 godzin dziennie w coraz większej ilości branż staje się mitem. Pandemia jeszcze to dobitniej spotęgowała. Liczy się EFEKT. W trakcie pracy: jemy, gadamy, scrollujemy Internet, przepalamy w znaczeniu: czas i szlugi (jak ktoś pali), nudzimy się, wymieniać więcej? Jesteśmy w reguły mało efektywni, bo ktoś nas wrzuca w ramy, kiedy mamy myśleć. Zostało to stworzone, aby móc w jakiś sposób mierzyć co dany pracownik zrobił danego dnia, ale czy taka będzie przyszłość? Niekoniecznie.

Potrzebuję pomysł na wczoraj

Kreatywność, szeroko pojęta twórczość nie zna dnia ani minuty. Sport jest doskonałym narzędziem, aby nasz mózg mógł się lepiej skupić i przemyśleć problem, który ma do rozwiązania. Nie przejdziemy wtedy nagle na Onet, Fejsa, Insta, Tindera, Linkedina, Youtuba, Spiderweba, profil Łukasza Boka, Twittera, co kto lubi. A każdy z nas lubi co innego, uff jakie szczęście, że tego jeszcze nam nie narzucili.

Szukanie, próbowanie, świadomość

Efekt Dunninga-Krugera uderza, gdy zaczynasz rozumieć, ile jest jeszcze przed Tobą. Jak dużo musisz się nauczyć, jeśli chcesz wejść na wyższy poziom, na ten, który Cię satysfakcjonuje. Nie ma sensu porównywać się z innymi, bo ich nie znamy. Nie wiemy, jak dużo ktoś poświęcił czasu, na dojście do odpowiedniego poziomu. Jak czegoś sami nie zrobimy, to nikt za nas tego nie zrobi, jak powtórzenia “zrobi” w tym zdaniu.

Jak uwolnić swój twórczy potencjał?

Pod koniec lipca siedzieliśmy wieczorem w studio i wpadliśmy na pomysł, aby zmierzyć się z dłuższą formą wypowiedzi na temat. Okazało się, że żaden z nas nie pisał wcześniej opowiadania bez presji oceny nauczyciela czy innej pradawnej wyroczni. Wiedzieliśmy już na samym starcie, że będzie to dla nas duże wyzwanie.

Jak wybrać temat do pisania?

Fajnie obrać jakieś ramy, bo wtedy skupiasz się na celach, które masz do zrealizowania. Na początek wybraliśmy słowa: były malarz, motorniczy tramwaju, ma 2 dzieci, jest 40 latkiem, mieszka w dużym mieście. Już sobie wyobrażam, że dla Ciebie malarz wygląda inaczej, a co jeśli był motorniczym tramwaju? Gdzie mieszka, mieszkał? Ma żonę czy nigdy jej nie miał? Może ma kochankę? Jest bogaty? Mieszka w Polsce? Może nie jest Polakiem? Jak na imię mają jego dzieci? Są bliźniakami? Czy jego prace wisiały w Zachęcie? Czy jego kumplem był Salvador Dali? Może pijał z nim kawę? W którym roku dzieje się historia? A to dopiero początek. Nie minęła nawet jeszcze minuta. Już w Twojej głowie układana jest osobista, unikatowa historia, w której decyzje podejmujesz Ty, nikt inny. Nie masz żadnego szefa. I robisz to dla siebie, bo chcesz poznać swoje myśli. Chcesz lepiej pisać.

Jak zacząć pisać i nie zrazić się na starcie?

Znaleźliśmy na Spotify podcast twórcze pisanie z Madeyską i prawie przez całego przebrnęliśmy. Wypisaliśmy sobie wskazówki, rady, aby nie przerazić się w trakcie pisania. Było to w moim przypadku około 60 pytań. Co będzie, jak przerażę się własnej wyobraźni? Co jak zwątpię? Czy ja w ogóle mogę pisać lepsze teksty? Co powiedzą inni? Jacy inni? Także zdania typu: ziomek, pisz, nie myśl o tym, że piszesz. Później będziesz się nad tym zastanawiał. Teraz leć z prądem. Napisz o tym, że nie możesz pisać, a nie zastanawiasz się i tracisz niepotrzebnie czas.

Regularność staje się nawykiem

I zaczęliśmy pisać, pisać i pisać. Przez 30 dni po minimum 30 minut, w tym jednego dnia mogliśmy odpuścić, żeby potem nadrobić. Oczywiście to wykorzystaliśmy, bo to wszystko działo się w międzyczasie innych zajęć. Ustaliliśmy, że jak naprawdę nie mamy weny i “czasu” to dopiszmy przynajmniej kilka zdań. Też z tego skorzystaliśmy, bo nie jesteśmy robotami. Dodatkowo zrobiliśmy tabelkę w Excelu na 30 dni. Wpisywaliśmy, ile liter napisaliśmy danego dnia i jaki czas na to poświęciliśmy. To było bardzo motywujące, gdyż widzieliśmy progres z dnia na dzień. Czasami zdarzały się komentarze do miejsca, w którym pisaliśmy, albo samego faktu jak bardzo nam się nie chciało danego dnia. Okazuję się, że w miesiąc przesiedzieliśmy w wordzie po kilkanaście godzin. Na raz byłyby niemożliwe z wielu powodów, np. braku pomysłów na historię, czasu, podtrzymania poziomu zajawki, czy innych ciekawszych zajęć.

30 minut przez 30 dni

Każdy tworzył swój odrębny świat. Nie wiedzieliśmy o swoich opowiadaniach nic poza słowami kluczowymi. Rozmawialiśmy jedynie:

  • Napisałeś już o dzieciach?
  • Nie, bo nie wiem jak to wrzucić w historię.
  • No ja też nie, ale mam jeszcze 5 dni.
  • No wiem, ale nie pasują mi za bardzo te dzieciaki do mojego bohatera, ale cisnę, zobaczymy.

Każdy z nas napisał opowiadanie na ponad 50 tysięcy znaków, co ma przełożenie na jakieś 20 stron klasycznej książki. Z ciekawostek – nasi bohaterowie byli w Berlinie. Mieszkali w Warszawie, ale każdy robił tam co innego i nie mieli ze sobą żadnych innych cech wspólnych. Byliśmy w trakcie pisania opowiadania w Berlinie, więc ta lokalizacja nie była w jakimś stopniu przypadkowa.

Nie chodziło o rywalizację, kto będzie miał więcej trafnych porównań, dialogów, opisów. O zobaczenie, jaki progres możemy zrobić przez miesiąc regularnej pracy. O ile bardziej otworzymy się na pisanie. Bez presji, że musisz sprostać kogoś oczekiwaniom. Coś, co można zrobić, zamiast wykonywania powtarzalnych, często mało znaczących rzeczy. Zamiast jednego odcinka serialu czy dwóch wejść na szybki scrolling social media.

Nie ma czasu na przerwy, kiedy masz do zrobienia 30 okrążeń i nie możesz się zatrzymać na pitstop.

Przez cały czas musieliśmy używać swojej wyobraźni, kreatywności. Starać się wczuć w bohatera na tyle, żeby zaskoczyć przede wszystkim siebie. Podczas tego miesiąca każda strona przeczytanej książki czy artykułu miała większe znaczenie niż wcześniej. Każdy zasłyszany dialog w otoczeniu lub filmie mógł posłużyć jako malutka cząsteczka do rozwinięcia naszej małej osobistej historii. Aby nasz mózg pracował na wysokich obrotach, trzeba go odpowiednio dokarmiać. W innym wypadku mamy wrażenie jedzenia codziennie tego samego i ograniczamy nasze kubki smakowe do tego, co jest pod ręką.

Wnioski

  • Regularne pisanie staje się w późniejszym okresie nawykiem.
  • Gdy skończyliśmy pisać, zaczęło nam brakować tej nutki ekscytacji, co będzie dalej w naszej historii.
  • 30 minut pisania w skupieniu to nie jest wcale tak mało czasu.
  • Nie wolno bać się własnej wyobraźni. Każdy ma w sobie pokłady ciężkiej do zdefiniowania energii. Trzeba najpierw przekuć to w jakieś konkrety, a dopiero później to na chłodno ocenić.
  • Sam pomysł bez egzekucji jest niewiele warty.
  • Doprowadzenie 30-dniowej historii do końca jest wyzwaniem. Trzeba być skupionym na celu i nie można zapominać o tym, co działo się 1. dnia. Każdy element układanki ma wpływ na końcowe rozwiązanie.
  • Pisanie ciekawych dialogów różni się od tych, które wypowiadamy w rzeczywistości czy tych widzianych w filmach.
  • 10 sekund w tekście może trwać 3 strony, a przejście o 10 lat może trwać 3 zdania.
  • Nie ma reguł co można, a co nie, bo to Twoje opowiadanie.
  • Mniej rzeczy dookoła Cię zaskakuje, kiedy poznajesz bardziej siebie na papierze.
  • Wymagasz lepszej jakości treści, które na co dzień konsumujesz. Nawet jeśli ich na początku tak dobrze nie rozumiesz.
  • Zauważasz, ile Ci jeszcze brakuje i rozumiesz, że najlepsi nie siedzieli i patrzyli w sufit – tylko cisnęli swoje. Najwyżej naciśniesz usuń.
  • Można mieć darmowy (bez kasy) czasoumilacz, który Cię rozwija i na dodatek jest bardzo wymagającym towarzyszem.
  • Nawet jak znasz wszystkie wypisane przeze mnie wnioski, to nie poczujesz tego na własnej skórze, jeśli przez to nie przejdziesz. 🙂

Jakie stosujecie ćwiczenia na pobudzanie twórczości?

Moje opowiadanie nie jest najlepsze na rynku, pewnie nawet w topce, ale jest najlepsze z moich obecnych, bo pierwsze. Jeśli chcecie zobaczyć, to napiszcie do mnie na IG @szymito – podeśle linka. Chodziło przede wszystkim o to, co powiedział Konrad Wullert podczas naszej rozmowy w programie Drewniane Kwiaty – TRENUJ WARSZTAT. Czy można nauczyć się lepiej pisać? Tak, poprzez jego regularne powtarzanie. #nienaraz

Jeśli czujesz ideę robienia rzeczy #nienaraz, próbowania różnych rzeczy, uczenia się nowych rzeczy, bycia ciekawym to zajrzyj do mojego sklepu. Nie chce Ci “opakować” kolejnej sztuki bawełny, ale będę zaszczycony jak będziesz śmigać po mieście w moich ciuchach.

Trzymaj się ciepło, Szymon

One thought on “Jak uwolnić swój twórczy potencjał?

  1. Avatar
    Filovera says:

    “Dodatkowo zrobiliśmy tabelkę w Excelu na 30 dni. Wpisywaliśmy, ile liter napisaliśmy danego dnia i jaki czas na to poświęciliśmy. To było bardzo motywujące, gdyż widzieliśmy progres z dnia na dzień.” Czyli na coś ten szkolny Excel się przydał 😁 A tak na poważnie, to zdecydowanie popieram – pisać, pisać, czytać itd. sama też doświadczyłam stanu zatrwozenia własną wyobraźnią po napisaniu jednego z opowiadań. I choć to była wymyślona historia, to potem się okazało, jako ono wiele w moim życiu zmieniło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *